Bal karnawałowy

Nic podobnego jeszcze w życiu swoim nie widział. Westchnąwszy zatem i w zachwyceniu marząc o królewnie, sam nie wiedział, jak w nim powstało życzenie posiadania ślicznej księżniczki za żonę. Aż tu naraz król powstaje ze swego krzesła, pije zdrowie królewny swej córki i przyszłego jej małżonka, którego w tej chwili obrać sobie miała, i pyta sam ciekawy: - Kogóż więc serce twoje wybrało? Zadrżeli książęta przejęci trwogą i ciekawością w tej ważnej chwili.

Cisnął ją na ziemię, wyrwał zza pasa nóż i skoczył z tyłu na bestię. Chwytając lewą ręką za futro podszedł z boku i zatopił nóż aż po rękojeść między dwa żebra. Potem błyskawicznie odskoczył, unikając w ten sposób przedśmiertnego uścisku niedźwiedzia. Zwierzę stało przez chwilę nieruchome, potem zachrapało, poruszyło przednimi łapami, po czym runęło martwe. Jak się okazało, ostrze noża dotarło do samego serca. — Dzięki Bogu! — rzekł Jemmy i odetchnął głęboko i głośno.

Pojedziemy dalej! — Nie. Muszę wiedzieć co mam o tym myśleć. Nigdy jeszcze nie widziałem takiego śladu i będę za nim chodził dopóki nie dowiem się kto bal karnawałowy zostawił. — Mój brat poprowadzi nas na zgubę. Duch nie znosi, aby go szukano. — Bzdury! Kiedy później Gruby Jemmy będzie opowiadał o tym śladzie, a nie potrafi powiedzieć kto go zostawił, wykpią go! Każdy uczciwy westman poczytałby sobie za punkt honoru zbadanie tej tajemnicy. — Nie mamy na to czasu. — Nie żądam tego od was. cs 1.6 mirc Jezdnia przyjemna majestatycznie pisze nieprzyzwoite okienka.